Patryk Stec: Panie Grzegorzu, na początek proszę przybliżyć – czym właściwie zajmuje się firma Energy System?
Grzegorz Rybiałek: Firma Energy System powstała w 2013 roku. Zajmujemy się głównie budową gazociągów wysokiego ciśnienia oraz gazociągów średniego i niskiego ciśnienia w mniejszym zakresie. Wykonujemy te zadania głównie dla inwestorów państwowych, takich jak Gaz-System, PGNiG Polska Spółka Gazownicza oraz inne spółki z grupy Orlen. Zdarza nam się także wykorzystywać naszą wiedzę przy współpracy z takimi firmami drogowymi jak Budimex, Colas, Strabag lub Mirbud. Wykonujemy dla nich przebudowę gazociągów, które są konieczne przy budowie autostrad, dróg szybkiego ruchu czy dróg wojewódzkich. To są nasi główni zleceniodawcy z branży drogowej – przede wszystkim Budimex, z którym współpracujemy właściwie od początku, a z pozostałymi firmami w nieco mniejszym zakresie. Nasza działalność opiera się głównie na przebudowie oraz budowie nowych gazociągów wysokiego ciśnienia.
Patryk Stec: Jesteście bardzo mocno zaangażowani w sponsoring polskiego boksu olimpijskiego. Jak to się zaczęło?
Grzegorz Rybiałek: Geneza jest taka, że Energy System od pierwszego roku swojej działalności postanowiła część dochodów przeznaczać na sport. Współpracowaliśmy z toruńskim żużlem, hokejem, drużyną futbolu amerykańskiego oraz indywidualnie z różnymi sportowcami z naszego regionu. W którymś momencie ta współpraca przekształciła się głównie w sporty walki, czyli boks. Osiem lat temu nawiązaliśmy kontakt z Polskim Związkiem Bokserskim. Wówczas prezes Grzegorz Nowaczek – bo akurat zaczynał prezesurę – wraz z panem Maciejem Demelem przedstawił nam wizję rozwoju polskiego boksu olimpijskiego. Na tamte czasy wydawała nam się ona mało prawdopodobna i zbyt ambitna. Natomiast prezes Nowaczek i pan Maciej Demel udowodnili, że to, co zapowiadali, potrafią w pełni realizować. Postawili polski boks olimpijski na bardzo mocnych fundamentach i na nich budują sukcesy.
Patryk Stec: Siedem czy sześć lat temu mało kto chyba wierzył w tak szybki skok jakościowy. Kiedy nastąpił przełom w Państwa postrzeganiu tej dyscypliny?
Grzegorz Rybiałek: Sześć lub siedem lat temu, gdy rozmawialiśmy i słyszeliśmy zapowiedzi medali olimpijskich, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Kiedy mówiono nam, że krążki z mistrzostw świata będą przywozić kadetki, juniorzy czy seniorzy, nie do końca w to wierzyłem – byłem przygotowany do tego spotkania i dobrze wiedziałem, jakie jest zaplecze i jakie mamy możliwości medalowe. Tymczasem panowie Nowaczek i Demel wywrócili cały związek do góry nogami i udowodnili swoją pracą, jak mocno boks idzie do przodu. I tak ta nasza relacja trwa już siedem lat. Z roku na rok obserwujemy dynamiczny rozwój tej dyscypliny, co przekłada się bezpośrednio na liczbę zdobywanych medali.
Patryk Stec: Jak to wygląda w twardych liczbach? Statystyki za ostatni rok robią chyba wrażenie.
Grzegorz Rybiałek: Statystycznie rzecz biorąc: w 2025 roku zawodnicy i zawodniczki zdobyli średnio o 30% więcej medali w stosunku do lat poprzednich. Wiem, że nie mówi się o tym przesadnie głośno, ale sportowcy wywalczyli aż 68 medali. W porównaniu z innymi dyscyplinami olimpijskimi jest to najlepiej rozwijająca się dyscyplina w Polsce pod względem dorobku krążkowego. Mieliśmy 16 medali złotych, 14 srebrnych i 38 brązowych. Samych złotych u mężczyzn było chyba 12, a brązowych ponad dwadzieścia. Imponuje nam to, że zarząd PZB nie skupia się wyłącznie na strukturze, ale słucha zawodników indywidualnie i próbuje ich rozwijać. Kilka lat temu podjęto też bardzo odważną decyzję, powołując Tomasza Dylaka na trenera kadry narodowej kobiet. Został obdarzony dużym zaufaniem i zrewanżował się m.in. medalem olimpijskim Julii Szeremety.
Patryk Stec: Widzicie dziś w PZB kompletny, profesjonalny proces szkoleniowy – od motoryki po psychologię. Czy to właśnie zadecydowało, że zostajecie z nimi na dłużej?
Grzegorz Rybiałek: Widzimy, że to, co zapowiadają panowie Grzegorz Nowaczek i Maciej Demel, jest w pełni realizowane. Organizowane są targi boksu, sympozja, a zawodnicy jeżdżą na zgrupowania po całym świecie. Kadra trenerska jest świetnie rozwinięta, wprowadzono nowoczesne metody przygotowania motorycznego i taktycznego oraz stałą opiekę psychologiczną. Ten rozwój otoczenia kadry jest dynamiczny i przynosi wymierne skutki w postaci medali. Dlatego zamierzamy tę współpracę kontynuować – słowa zarządu mają pokrycie w czynach.
Patryk Stec: Panie Grzegorzu, zapytam wprost: Waszymi głównymi klientami są spółki Skarbu Państwa czy duże firmy drogowe. Nie macie klientów indywidualnych. Jaka jest więc biznesowa motywacja tego sponsoringu? Czy to wynika po prostu z Pańskiej pasji?
Grzegorz Rybiałek: Prywatnie mam syna, który uprawia sporty uderzeniowe – jest mistrzem Polski w karate kyokushin do 35 kg. Zaczynał karierę m.in. w lokalnym klubie bokserskim, choć finalnie wybrał inną dyscyplinę, która bardziej mu odpowiada. Dlaczego sponsorujemy sport? Rzadko się o tym mówi, ale każdy zarząd i właściciel musi sobie odpowiedzieć na pytanie, co chce przez to osiągnąć: czy budować rozpoznawalność marki i logotypu, czy po prostu wspierać z przekonania. My należymy do firm, które inwestują w sport bez ukrytych oczekiwań biznesowych – kierowaliśmy się moją osobistą pasją do tej dyscypliny i nigdy nie zakładaliśmy, że sport mocno splotami zwiąże się z naszym biznesem. To miała być rzecz drugorzędna, która ewentualnie kiedyś nastąpi.
Patryk Stec: Co w takim razie daje Wam to zaangażowanie na co dzień, skoro nie jest to czysta transakcja reklamowa?
Grzegorz Rybiałek: Najważniejsza jest satysfakcja. Kiedy obserwujemy rozwijających się zawodników i ich uśmiechy podczas odbierania medali, wiemy, jak wiele poświęcają dla tego sportu. I nie mówię tu tylko o boksie – każdy sportowiec wyczynowy oddaje tej dyscyplinie część swojego życia, często niebędąc do końca wynagrodzonym, co jest smutną prawdą. Dlaczego w tym trwamy? Bo dla nas kluczowe jest budowanie relacji. Jako zarząd i firma poznajemy przy okazji zawodów, zgrupowań i targów wspaniałych ludzi. Budujemy własne otoczenie, które wspiera nas w trudnych momentach. Spotykamy osoby powiązane – bezpośrednio lub pośrednio – z naszą branżą, uczymy się od bardziej doświadczonych i dzielimy własną wiedzą. Tego typu spotkania i wymiana doświadczeń niezwykle rozwijają przedsiębiorcę. Ważne jest więc, czy zarząd szuka w sporcie wyłącznie twardego zysku materialnego, czy chce się rozwijać społecznie i relacyjnie – my stawiamy na to drugie i boks w pełni spełnia nasze oczekiwania.
Patryk Stec: Tym bardziej, że są sukcesy…
Grzegorz Rybiałek: Boks bardzo mocno się rozwija, a środowisko pasjonatów i firm wspierających tę dyscyplinę stało się niezwykle liczne. Kiedyś tak nie było. Bardzo miło patrzy się na sukcesy Julii Szeremety czy zawodniczek z naszego regionu, jak Aneta Rygielska. Mamy też panią Marcinkowską. Niedawno w Warszawie odbył się pierwszy turniej Memoriału Feliksa Stama, zaliczany do Pucharu Świata World Boxing, gdzie Polacy zdobyli aż 18 medali, w tym 5 złotych. Może w kraju nie mówi się o tym wystarczająco głośno, ale medale zdobywali tam m.in. Julia Szeremeta, Agata Kaczmarska, Cezary Znamiec czy Paweł Brach. To był wielki sukces polskiego sportu, szeroko komentowany w Europie. Przy okazji tak wspaniale zorganizowanej imprezy mieliśmy zaszczyt zaprezentować naszą firmę. To są wartości niewymierne, które nas budują.
Patryk Stec: Czy jesteście też zaangażowani w Polską Ligę Boksu? Jak oceniacie ten projekt?
Grzegorz Rybiałek: Tak, jak najbardziej. Dobrze, że pan o tym wspomniał. Gdy dwa-trzy lata temu mówiono o reaktywacji Polskiej Ligi Boksu, patrzyliśmy na pomysł prezesa Nowaczka jako na niezwykle ambitny. Wiceprezes Maciej Demel bardzo mocno w to wierzył i projekt powstał. To inicjatywa, która silnie rozwija naszych rodzimych zawodników. Mają oni okazję mierzyć się z rywalami w zupełnie innym otoczeniu, pod presją i w warunkach stresu meczowego, co daje im same korzyści. Spotykają kolegów z innych krajów, obserwują ich rozwój i nowe techniki wprowadzane na światowy rynek bokserski. Myślę, że ta liga na razie raczkuje, ale ma ogromny potencjał wzrostu.
Patryk Stec: Czy ten produkt powinien być silniej obecny w mediach tradycyjnych i w telewizji?
Grzegorz Rybiałek: Widać to po rosnącej skali sportowej i jakości poszczególnych drużyn. To jest projekt, który zasługuje na szersze transmisje telewizyjne i głośniejszy oddźwięk medialny. Liga daje polskim zawodnikom przepustkę do kadry narodowej i wielkiej kariery. To produkt w stu procentach trafiony, będący owocem odważnych decyzji zarządu polskiego boksu.
Patryk Stec: Przed nami kolejka Polskiej Ligi Boksu w Kielcach połączona z Forum i Targami Boksu. Czego możemy się spodziewać i jak ważna to jest impreza?
Grzegorz Rybiałek: Zgadza się – w forum i targach bokserskich uczestniczymy niemal od samego początku i również widzimy ich olbrzymi rozmach. Pojawiają się na nich największe gwiazdy polskiego i światowego boksu oraz młodzi adepci tej dyscypliny. Wydarzenie jest zorganizowane w sposób perfekcyjny. Dzieci mogą podziwiać utytułowanych pięściarzy, oglądać nowoczesny sprzęt, brać udział w prelekcjach czy korzystać ze stref gastronomicznych przygotowanych m.in. przy wsparciu Wojska Polskiego. Przyjeżdża tam mnóstwo osób niezwiązanych z boksem zawodowo, a każdy wyjeżdża zachwycony. To dwudniowa impreza na niespotykaną w innych związkach sportowych skalę – możemy wypowiadać się o niej w samych superlatywach.
Ze względu na profil naszej działalności nie wystawiamy tam własnego stoiska, wspieramy wydarzenie sponsorsko. W tym roku już po raz drugi łączymy obecność na targach z wyjazdem integracyjnym dla naszych pracowników i ich rodzin. Mogą obejrzeć mecze, poczuć atmosferę sportu, a także kupić sprzęt sportowy. Organizacyjnie to absolutny majstersztyk – inne związki sportowe mogą patrzeć na to z lekką zazdrością.
Patryk Stec: Na koniec pytanie o marzenia: gdyby mógł Pan wskazać jeden wielki cel dla polskiego boksu olimpijskiego, co by to było?
Grzegorz Rybiałek: Chciałbym zobaczyć jak najliczniejszą reprezentację Polski w Los Angeles. Ci zawodnicy ciężko pracują i zasługują na to, by powalczyć tam o medale. Naszym głównym marzeniem jest powrót z Los Angeles z krążkami i bardzo bym chciał, żeby taki medal zawisł na szyi kogoś z naszych reprezentantów. To chyba najważniejsze z marzeń.