Jak z perspektywy biznesowej ocenia Pan ten miniony sezon? Chodzi tutaj o telewizję, umowy sponsorskie oraz frekwencję w halach. Czy to wszystko spełniło Pana założenia i oczekiwania?
Sponsorów nam nie ubywa, a wręcz przybywa, co jest bardzo dobrym trendem. Najważniejsze, co wydarzyło się w tym sezonie, to fakt, że kluby zaczęły mocno myśleć o swoich „małych ojczyznach”. Położyły bardzo duży akcent na ludzi i firmy współpracujące z danymi ośrodkami. Ten trend – polegający na zrzeszaniu wokół siebie lokalnego biznesu, budowaniu atmosfery i tworzeniu tożsamości klubu – mocno uwidocznił się w tym roku. Widać to chociażby po liczbie osób zasiadających w lożach VIP czy po gronie ludzi wspierających dany zespół. W tym obszarze zanotowaliśmy wyraźny przyrost. Wykonano ogromną pracę, dzięki której tworzy się bardzo dobre zjawisko biznesowe. Ci ludzie nawzajem się wspierają, krzyżują swoje biznesy i współpracują przy okazji funkcjonowania klubu w danym regionie.
Jak na to rosnące, atrakcyjne otoczenie biznesowe wpływa fakt, że macie partnera tak mocno kojarzonego z siatkówką jak Polsat? Mecze są przecież transmitowane w Polsacie – zarówno jeśli chodzi o PlusLigę, jak i Tauron Ligę czy PLS 1. Ligę. Jak istotna jest to współpraca?
Jeśli chodzi o Telewizję Polsat, ta współpraca układa się znakomicie. Kluczowe jest to, że transmitowane są praktycznie wszystkie mecze – zarówno liga żeńska, liga męska, jak i jedno spotkanie z każdej kolejki pierwszej ligi oraz cała faza play-off. To daje ogromną wartość ekspozycji reklamowej, którą stale badamy. Myślę, że dzięki tej współpracy jesteśmy w ścisłej czołówce, a może nawet stanowimy jeden z najlepszych produktów marketingowych w Polsce pod względem efektywności ekspozycji. Widzimy, że to po prostu działa i stąd pewnie w siatkówce pojawia się tylu partnerów. Transmisje są systematyczne, odbywają się w stałych godzinach, a sam kontent jest naprawdę ogromny. Myślę, że pod tym względem przewyższamy inne dyscypliny – poza piłką nożną, choć i w jej przypadku nie jestem pewien, czy transmitowane są absolutnie wszystkie mecze. U nas kibice mogą zobaczyć każde spotkanie pań i panów, i to przy bardzo przyzwoitej oglądalności. Bardzo szczegółowe podsumowanie jest w tej chwili przygotowywane, ale już teraz widzimy, że średnia oglądalność nie spada, a frekwencja na meczach w klubach wręcz rośnie.
Warto dodać, że wpływy ze sprzedaży biletów stają się coraz ważniejszym elementem budżetowym każdego klubu. Dotyczy to szczególnie tych ośrodków, które dysponują własnymi lub po prostu dużymi obiektami.
W tym kontekście na pewno cieszy Pana fakt, że w przyszłym sezonie w PlusLidze zobaczymy klub z Katowic. To przecież duży ośrodek i duże miasto.
Tak, to duże miasto i ośrodek, który dynamicznie rozwija się pod kątem nowoczesnej infrastruktury. To bardzo porządne miasto. Bardzo się cieszymy z tego awansu, ponieważ klub dysponuje nowym obiektem – hala została wybudowana rok temu. Co prawda cały kompleks mieści się przy stadionie piłkarskim, ale to naprawdę niezwykle nowoczesny obiekt. Zyskujemy kolejną dużą halę w dużym mieście, a właściwie w całej aglomeracji, bo pamiętajmy, że Katowice to część wielkiej aglomeracji śląskiej.
No właśnie, przecież mistrz Polski również pochodzi z tej aglomeracji. Chciałbym jednak zapytać jeszcze o zaplecze PlusLigi. Co Pan sądzi o Aniołach Toruń? To bardzo ciekawy klub, który prężnie rozwija się na zapleczu. Na pewno fajnie byłoby mieć taki ośrodek w przyszłości w PlusLidze, szczególnie że w projekt mocno zaangażowany jest Wilfredo Leon.
Wilfredo Leon jest tam zaangażowany, to prawda. W pierwszej lidze mamy teraz świetne ośrodki – jest przecież także Bydgoszcz. Derby Kujaw i Pomorza to fantastyczne wydarzenie. Zresztą w Bydgoszczy odnotowano rekord frekwencji podczas tego meczu.
W Toruniu te derby również odbywały się w dużej hali, w Arenie Toruń.
Tak jest, dokładnie. Cieszymy się, że w tamtym regionie funkcjonuje grupa osób, która doskonale rozumie sport, marketing sportowy i mechanizmy zarządzania. Myślę, że przed tamtejszą siatkówką jawi się świetna przyszłość.
Zapytam teraz o Jastrzębski Węgiel. To wielka marka, wokół której ostatnio sporo się działo i nie zobaczymy tego zespołu w przyszłym sezonie. Jak rysuje się ich przyszłość?
Cóż, losy tak się czasem toczą, że w pewnym momencie coś się kończy i to bywa niespodziewane. Natomiast siatkówka w Jastrzębiu-Zdroju na pewno przetrwa. Myślę, że szczegółowe informacje poznamy w drugiej połowie czerwca. Obecnie trwa walka o obronę i uratowanie tamtejszej akademii oraz całego systemu szkolenia młodzieży, w czym Jastrzębski Węgiel jest przecież czołowym klubem w kraju. Podjęto tam drastyczne ruchy, aby uratować te struktury. Warto pamiętać, że to spółka, która dysponuje realnym majątkiem – ma własną halę, szkołę i internat, o czym nie wszyscy wiedzą. Taka próba ratunkowa została podjęta i wykonano już kroki, które pozwolą na to, by w Jastrzębiu nadal można było oglądać siatkówkę na najwyższym poziomie.
Wspomniał Pan o tym pośrednio, a ja chciałbym nawiązać bezpośrednio do ekipy ze Lwowa. Jak obecność takiego klubu wpływa na całą otoczkę wokół ligi? Czy pozwala ona poszerzyć strefę wpływów pod kątem biznesowym i marketingowym lub pozyskać nowych sponsorów?
Przede wszystkim na początku były zupełnie inne założenia, ale na pewne czynniki geopolityczne nie mamy wpływu. Cel zaproszenia tego zespołu do rozgrywek oraz prowadzenia naszej działalności w Ukrainie, budowania tam siatkówki czy sprzedaży praw medialnych był inny. Wojna sprawiła, że sytuacja diametralnie się zmieniła. Niemniej jednak nasze mecze są pokazywane w ukraińskiej telewizji. Zresztą polska siatkówka dociera nie tylko tam, ale też na Bałkany czy w ogóle w świat – częściowo bezpośrednio przez stacje telewizyjne, a częściowo poprzez platformę Volleyball World. Myślę, że siatkówka to jeden z nielicznych polskich produktów sportowych, który jest transmitowany na cały świat i to jest świetna sprawa. To nadaje naszym rozgrywkom międzynarodowego prestiżu. W samym klubie nastąpią pewne zmiany organizacyjne, ale tak jak wspomniałem – szczegółowe informacje pojawią się w drugiej połowie czerwca.
Czy w przyszłym sezonie są zainteresowane pokazywaniem PlusLigi jeszcze jakieś inne kraje?
Nasza liga już teraz jest pokazywana w ponad 100 krajach.
Wiedziałem o szerokim zasięgu, ale ponad 100 krajów to imponująca liczba.
Tak, dzięki współpracy z Volleyball World dostęp do transmisji ma praktycznie każdy zainteresowany na świecie. Analizujemy statystyki i widzimy, że najchętniej oglądają nas w Stanach Zjednoczonych czy w Londynie, a ostatnio finały cieszyły się ogromną popularnością w Japonii. Dzięki rozwojowi technologii, kibice poza granicami Polski mogą dziś za parę euro lub dolarów wykupić dostęp na platformie Volleyball World do wszystkich meczów naszej ligi kobiet i mężczyzn.
Kolejna kwestia to wyzwanie, które stoi nie tylko przed Wami, ale ogólnie przed każdą organizacją sportową w kraju i na świecie. Sposób konsumpcji treści mocno się zmienił wraz z wejściem Generacji Z, która preferuje znacznie krótsze formaty. Co w tym kontekście możecie zrobić, aby mocniej zachęcić tę najmłodszą publiczność do oglądania siatkówki?
Intensywnie nad tym pracujemy. Przede wszystkim zmieniamy nieco profil naszych sponsorów – w tej kwestii również pojawi się niedługo oficjalny komunikat – stawiając na partnerów, którzy mają świetne dotarcie do młodszego pokolenia. Rozwijamy także formaty, które są obecnie pożądane, czyli szybkie skróty z meczów czy efektowne akcje. Przygotowujemy się również do nowego przetargu na prawa telewizyjne, w którym te nowoczesne elementy zostaną odpowiednio wyciągnięte, wycenione i inaczej opisane. Czas i rzeczywistość szybko się zmieniają, więc sukcesywnie się do tego dostosowujemy. Zależy nam jednak bardzo na tym, aby ludzie nie tylko oglądali nas przez ekrany, ale też aktywnie uczestniczyli w wydarzeniach i przychodzili na mecze. Chcemy przyciągać ich bezpośrednio na trybuny, a nie tylko przed telewizory czy telefony. W związku z tym kluby mocno modyfikują swoje strategie marketingowe, przygotowując różnorodne atrakcje dla widowni, aby frekwencja w halach była jak najwyższa. Sport na żywo to zupełnie inne emocje. Zawsze zachęcamy do przyjścia na halę i cieszymy się, że ludzie kochają siatkówkę. Jednocześnie wkładamy dużo wysiłku w to, aby transmisja przed telewizorem również angażowała widza w bardziej aktywny sposób.
Naturalnie. A jakie jest największe wyzwanie przed PlusLigą lub przed Panem w nadchodzącym sezonie?
O tym przekonamy się już za chwilę.