Autorem tekstu jest Daniel Olkowicz (były dziennikarz „Przeglądu Sportowego”), który niedawno odwiedził Urugwaj.
Legendarny stadion w sercu Urugwaju
Estadio Centenario został otwarty w 1930 roku, po zaledwie 15 miesiącach prac, specjalnie na pierwsze w historii mistrzostwa świata w piłce nożnej. Nazwa obiektu (Stadion Stulecia) nawiązuje do setnej rocznicy uzyskania niepodległości przez Urugwaj, co miało miejsce dokładnie 18 lipca 1830 roku. Planowany za cztery lata mecz otwarcia ma uczcić z kolei setną rocznicę pierwszego mundialu, rozegranego właśnie w Urugwaju.
Jednak patrząc na stadion w obecnym stanie trudno sobie wyobrazić, żeby mógł gościć wydarzenie takiej rangi. Mimo kilku modernizacji, obiekt nie spełnia chyba żadnych wymogów FIFA: nie ma dachu, odpowiedniej wielkości stref hospitality, dedykowanych miejsc pracy dla mediów czy oświetlenia o wymaganej mocy.
fot. Daniel Olkowicz
Dywagacje na temat modernizacji stadionu
Przebudowa ma kosztować 120-140 milionów dolarów, ale rząd Urugwaju nie jest skory do wyłożenia takiej kwoty. Rozwiązaniem mają być pieniądze pozyskane od prywatnych inwestorów. Również FIFA zapowiedziała, że dołoży się do modernizacji, ale jak na razie konkretów brak. A czas ucieka – planowana przebudowa stadionu ma potrwać 2,5 roku.
Władze Urugwajskiego Związku Piłki Nożnej (AUF) podkreślają, że projekt powinien zostać sfinansowany w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Państwo i miasto Montevideo mają zapewnić wsparcie organizacyjne oraz niezbędne decyzje administracyjne, natomiast większość środków miałby wyłożyć prywatny inwestor, który w zamian otrzymałby prawo do komercyjnego wykorzystania części stadionu przez wiele lat.
Problem polega na tym, że do dziś nie ogłoszono modelu finansowania ani inwestora, który zagwarantowałby potrzebny kapitał. W Urugwaju coraz częściej pojawiają się opinie, że największym wyzwaniem nie jest już sam projekt przebudowy, lecz znalezienie pieniędzy i zdążenie z pracami przed 2030 rokiem.
fot. Daniel Olkowicz
Estadio Centenario z tytułem pomnika historii FIFA
Spacerując po Estadio Centenario ma się wrażenie powrotu do Polski początku XX wieku. Mniej więcej tak wyglądały nasze stadiony przed wielką falą modernizacji wywołaną przyznaniem nam organizacji turnieju UEFA EURO 2012. Są jednak rzeczy, które zaskakują. Na przykład kilkaset krzesełek wykonanych z betonu na najniższym poziomie trybun. Co prawda są one od 15 lat wyłączone z użytkowania, ale dają wyobrażenie, na jakim stadionie planowane jest otwarcie mundialu 2030.
Największy stadion Urugwaju otrzymał miano pomnika historii FIFA – jako jedyny obiekt na świecie. Nie Estadio Bernabeu, Wembley czy Maracana, tylko właśnie Centenario. W efekcie przyciąga sympatyków piłki nożnej, którzy chcą odwiedzić tą świątynię futbolu.
fot. Daniel Olkowicz
Komercyjne wykorzystanie obiektu
Gospodarze tego stadionu na ile mogą, starają się go skomercjalizować. Około godzinne zwiedzanie stadionu, ze wstępem na murawę czy do szatni kosztuje 600 peso (ok. 54 PLN). Na obiekcie działa też oficjalny sklep urugwajskiej federacji, gdzie głównym towarem są oczywiście koszulki reprezentacji narodowej. Ich cena w zależności od modelu to 3500-4200 peso (ok. 310-380 PLN). Drugą najważniejszą pamiątką jest replika piłki, jaką rozgrywano finał mundialu w 1930 roku.
Do tego pod trybuną główną działa bar o nazwie – jakżeby inaczej – 1930. Niby nic nadzwyczajnego, ale klienci mają możliwość wyjścia z niego wprost na trybunę America. I nierzadki jest widok sympatyków futbolu siedzących na krzesełkach i popijających najczęściej narodowy urugwajski napój mate.
fot. Daniel Olkowicz
Pod trybuną Olimpica znajduje się z kolei Muzeum Piłki Nożnej, najczęściej odwiedzane muzeum w całym Urugwaju. Za 350 peso (ok. 31 PLN) (chociaż jeśli jesteś Urugwajczykiem, to zapłacisz za bilet 150 peso, ok. 12 PLN) można tu przede wszystkim przenieść się w czasie do 1930 i 1950 roku, czyli do triumfów Urugwaju w mistrzostwach świata. – W pierwszych mistrzostwach pokonaliśmy Argentynę, a w 1950 roku Brazylię na Maracanie – mówi Jorge Sere, przewodnik po Montevideo, oprowadzający również wycieczki po stadionie. – Dla naszego małego kraju, wciśniętego właśnie między tych wielkich sąsiadów, to wydarzenia, które kształtowały naszą tożsamość narodową.
To prawda, bo wystarczy przejść się po ulicach Montevideo, żeby w każdym sklepie z pamiątkami zauważyć specjalne stoisko piłkarskie. Bez problemu kupisz tam repliki piłek, koszulek z czasów triumfu Urugwaju na mistrzostwach świata. Poza tym oczywiście szeroki wybór kubków, breloczków magnesów, opatrzonych dumnymi datami 1930 lub 1950.
fot. Daniel Olkowicz
Gospodarz wyjątkowych meczów
Estadio Centenario obecnie tylko okazyjnie gości mecze piłkarskie. Gra tutaj reprezentacja Urugwaju, odbywają się na nim też najważniejsze mecze ligowe, w tym słynne derby Montevideo Nacional – Penarol.
Te dwa kluby dzielą całą 3,5-milionową populację Urugwaju na pół. Nawet jeśli ktoś jest zagorzałym kibicem jakiegoś mniejszego klubu, to gdzieś w głębi serca kibicuje Nacionalowi albo Penarolowi. Do tego oczywiście dochodzą setki tysięcy zagorzałych fanów tych dwóch klubów.
Co ciekawe, oba kluby mają tego samego sponsora na koszulkach, państwowego operatora telefonii komórkowej Antel. Firma wyciągnęła wnioski z sytuacji sprzed lat, kiedy na reklamę na koszulkach Nacionalu zdecydowała się Pepsi Cola. Efekt? Połowa kraju, sympatyzująca z Penarolem, natychmiast przerzuciła się na Coca-Colę. Szefowie Antel nie zamierzali ryzykować utraty setek tysięcy klientów.
fot. Daniel Olkowicz
Pożegnanie z obecnym stadionem
W 2026 roku na Estadio Centenario zaplanowano jeszcze jeden wielki mecz – 28 listopada finał Copa Libertadores, czyli południowoamerykańskiej Ligi Mistrzów. Ma to być symboliczne, historyczne pożegnanie ze stadionem w jego obecnej, zabytkowej formie. Zaraz po finale obiekt zostanie całkowicie zamknięty i ruszy przebudowa.
Czy Urugwajczycy zdążą? W 1930 roku spóźnili się z oddaniem obiektu o kilka dni i pierwsze mecze mundialu rozegrano na innych stadionach w Montevideo. Nasz polski Stadion Narodowy oddano do użytku cztery miesiące przed Euro 2012. Jak będzie w przypadku Estadio Centenario? Czas pokaże.
fot. Daniel Olkowicz