Amerykański sen Roberta Lewandowskiego stał się faktem. Kapitan reprezentacji Polski przenosi się za Ocean, by dołączyć do Chicago Fire. Dla Major League Soccer to kolejny gigantyczny krok wizerunkowy, a dla klubu z Wietrznego Miasta – początek zupełnie nowej ery. Na styku wielkiego sportu, globalnego marketingu i unikalnych uwarunkowań społecznych Chicago rodzi się projekt, który ma zrewolucjonizować piłkę nożną w Illinois.
Globalna marka vs. polskie dziedzictwo. Co zadziała mocniej?
Chicago to drugie największe skupisko Polaków na świecie poza granicami naszego kraju. „Polskie legacy” Chicago Fire jest niezaprzeczalne – to tutaj grali przecież Piotr Nowak, Roman Kosecki czy Jerzy Podbrożny, którzy budowali tożsamość klubu na przełomie wieków. Czy to jednak liczebność Polonii przesądziła o sensie tego transferu?
I tak, i nie. Lokalnie patriotyzm i sentyment chicagowskiej Polonii zagwarantują natychmiastowy skok sprzedaży biletów i koszulek z numerem „9”. Biznesowo jednak kluczem jest status Lewandowskiego jako globalnej marki. „RL9” to rozpoznawalność od Europy po Azję, miliony obserwujących w mediach społecznościowych oraz kontrakty z największymi światowymi potentatami. Dla MLS Lewandowski to produkt premium, który przyciągnie przed ekrany nie tylko kibiców znad Wisły, ale i neutralnych fanów futbolu w całych Stanach Zjednoczonych.
Jak ten transfer wpłynie na pozycję sportową klubu i samej ligi w zestawieniu z Europą? Ekspertka amerykańskiej piłki, Katarzyna Przepiórka, studzi emocje dotyczące bezpośrednich porównań, ale wskazuje na wysoką jakość MLS:
„To jedno z najbardziej niewdzięcznych porównań, bo tej siły de facto nie da się porównać ze względu na to, jakie zasady obowiązują w MLS oraz brak realnego sprawdzenia siły przez brak meczów pomiędzy ekipami z MLS i Europy. Można mówić o piłkarzach, którzy z MLS nie sprawdzili się w Europie, ale to działa w dwie strony. W USA i Kanadzie też znajdzie się spore grono (i to nie tylko na końcu swojej kariery), które odbiło się od MLS. To na pewno liga lepsza od arabskiej, w moim odczuciu czołowe zespoły MLS poradziłyby sobie bez większych problemów w ligach TOP5, choć Premier League byłoby tutaj wyjątkiem. Natomiast te słabsze drużyny też nie odstawałaby od drużyn z dolnej połówki tabeli np. w Serie A lub Ligue 1.”
Wpływ Polaka na całe rozgrywki będzie ogromny, choć należy zachować odpowiednie proporcje.
W samym Chicago transfer Lewego w znaczącym stopniu wpłynie na popularność piłki nożnej, co do tego nie ma wątpliwości. To jednak aktualnie największa gwiazda po Leo Messim w całej lidze. Przyciągnie na trybuny wielu fanów i to nie tylko Polaków. W skali USA znacznie większy wpływ będzie miał udany mundial w wykonaniu Amerykanów, choć na stadionach innych zespołów na pewno pojawi się wielu fanów ze względu na Lewandowskiego, to nie należy spodziewać się takiej skali, jak w przypadku Messiego.
Początek nowej potęgi? Budowanie klubu na lata 2027-2028
Kibice Fire zadają sobie pytanie: czy to początek nowej potęgi, która zdominuje MLS? Sam Lewandowski nie uczyni z Chicago natychmiastowego faworyta do tytułu, ale stanowi brakujący element w szeroko zakrojonym planie właściciela klubu, Joe Mansueto. Klub przechodzi potężną transformację strukturalną, o czym mówi Katarzyna Przepiórka:
„Chicago Fire to klub, który po latach posuchy i bardzo słabych wyników próbuje wrócić do elity. Joe Mansueto zaczął od porządków w gabinetach, inwestycji w nowe centrum treningowe (~ $100mln), typowo piłkarski stadion w atrakcyjnej lokalizacji (~$750mln), pion sportowy też uległ zmianie. Nowy szkoleniowiec, Gregg Berhalter, ma znacznie więcej do powiedzenia niż przeciętny trener w pozostałych klubach MLS. Widać, że wizje tej dwójki się uzupełniają i zaowocowało to powrotem do play-offów już po pierwszym roku pracy Berhaltera. Nie jest to jednak zespół gotowy to walki o trofea, ale znacząco lepszy niż w poprzednich latach. Typowa drużyna, która w play-offach postara się zaskoczyć, ale o kapitalny wynik będzie trudno. Transfer Roberta Lewandowskiego uruchomi kolejne ruchy na rynku transferowym i docelowy sezon, w którym to wszystko ma się zazębić to moim zdaniem 2027/28.”
Nowy dom Chicago Fire: McDonald’s Park
Wizjonerskie podejście Mansueto do biznesu idealnie koresponduje z ogłoszoną niedawno, historyczną umową sponsorską. W 2028 roku Chicago Fire przeniesie się na nowy, warty 750 milionów dolarów, prywatnie finansowany obiekt – McDonald’s Park. To pierwsza w historii umowa giganta branży fast-food dotycząca praw do nazwy głównego stadionu sportowego w USA.
Zlokalizowany w prestiżowej, nadrzecznej przestrzeni „The 78” w samym sercu Chicago obiekt pomieści ponad 22 000 widzów podczas meczów piłkarskich i do 31 000 podczas koncertów. Będzie to nowoczesne centrum kulturalno-rozrywkowe działające przez cały rok, w którym znajdzie się m.in. flagowa restauracja McDonald’s.
Sponsoring ten ma też potężny wymiar społeczny i charytatywny, idealnie wpisujący się w amerykańską kulturę biznesu sportowego. Partnerstwo zakłada m.in. czterokrotne rozszerzenie programu P.L.A.Y.S. (Participate, Learn, Achieve, Youth, Soccer) realizowanego przez Chicago Fire Foundation. Docelowo darmowy program piłkarski, połączony z rozwojem społeczno-emocjonalnym, ma dotrzeć do ponad 280 szkół publicznych i objąć ponad 125 000 uczniów z uboższych rejonów miasta. Na stadionie prowadzona będzie również stała zbiórka funduszy „Round-Up” na rzecz Ronald McDonald House, a dla rodzin objętych opieką fundacji przewidziano specjalną sekcję meczową i spotkania z piłkarzami.
Idealny moment, idealne miejsce
Przyjście Roberta Lewandowskiego to katalizator, który ma przyspieszyć wzrost wartości całej organizacji Chicago Fire. Polak sportowo pomoże drużynie kierowanej przez Gregga Berhaltera, a marketingowo stanie się twarzą wielkiego projektu, którego kulminacja zbiegnie się z otwarciem McDonald’s Park w 2028 roku. Mansueto i partnerzy biznesowi doskonale wiedzą, że globalna marka napastnika to najlepszy magnes na sponsorów i fanów, jakiego Chicago potrzebowało od lat. Skok przychodów z dni meczowych, kontraktów telewizyjnych i globalnej sprzedaży pamiątek wydaje się nieunikniony. „Lewy” wkracza do gry o wielki amerykański rynek.