Wywiad powstał w ramach współpracy z organizatorami Kraków Sport Film Fest. Portal SportBiznes.Info jest partnerem medialnym wydarzenia.
Skąd w ogóle pomysł na organizację Kraków Sport Film Fest?
Michał Hardek: Chcieliśmy po prostu połączyć nasze dwie wielkie pasje – sport i kino. Wierzyliśmy, że to będzie projekt, który da nam mnóstwo radości. Nie traktujemy tego wyłącznie jako sposobu na zarobek; zależało nam na tym, by zrobić coś wyjątkowego i w ten naturalny sposób połączyć miłość do sportu i filmu. Wiemy, że na rynku funkcjonuje wiele festiwali filmowych i konkurencja jest spora. Uważamy jednak, że wciąż jest duża przestrzeń na wydarzenie w całości poświęcone sportowi. Do tej pory filmy o tej tematyce pojawiały się na innych przeglądach często jako dodatek czy margines. My chcieliśmy dać im prawdziwe, pełnoprawne święto.
Dlaczego na gospodarza wybrano akurat Kraków?
Jesteśmy mocno związani z tym miastem, tutaj na co dzień działa nasz zespół. Zależało nam na tym, aby stworzyć coś wartościowego lokalnie, zorganizować inicjatywę na szeroką skalę, która przyciągnie różnorodnych odbiorców i sprawi, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Jakim kluczem kierowaliście się przy selekcji filmów do tegorocznego programu?
W tym roku zależało nam na dużym zróżnicowaniu i stworzeniu szerokiego miksu gatunkowego. Mamy w repertuarze zarówno hity o charakterze komercyjnym – takie jak uwielbiany przez rodziny „Turbo” – jak i produkcje niszowe, które nie trafiły do szerokiej dystrybucji, ale niosą ze sobą ogromną wartość. Zależało nam, aby dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców. Szukaliśmy filmów z potencjałem, które urzekną widzów swoją jakością i autentycznością.
Skąd w ogóle bierze się tak ogromne bogactwo tematów w kinie sportowym? Czy na etapie selekcji zaskoczyła pana liczba nadesłanych propozycji?
Przyznam szczerze, że na początku nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele produkcji filmowych powstaje wokół sportu. Oglądając je regularnie, widziałem, jak silne są to emocje i jak widowiskowe dyscypliny potrafią być na ekranie. Kiedy jednak przystąpiliśmy do układania programu, okazało się, że selekcja była gigantycznym wyzwaniem. Mieliśmy ogromny problem z wyselekcjonowaniem finałowej listy, ponieważ zgłosiło się do nas mnóstwo twórców – w tym także z Polski – ze swoimi autorskimi historiami. Skala nas przerosła w najlepszym tego słowa znaczeniu, dlatego w przyszłym roku na pewno będziemy musieli poszerzyć ramy festiwalu o kolejne kategorie.
W dobie wszechobecnego internetu wielu twórców publikuje swoje produkcje chociażby na YouTube. Czy takie niezależne, mniejsze formy również znalazły swoje miejsce na festiwalu?
Zdecydowanie tak. Współczesna technologia sprawiła, że kręcenie filmów stało się o wiele prostsze. Twórcy dysponują świetnym sprzętem i potrafią samodzielnie zmontować materiał na najwyższym poziomie. Te produkcje niczym nie ustępują profesjonalnym filmom dokumentalnym. Ponadto w naszej stałej rubryce z TVP Sport prezentujemy krótsze formy, reportaże czy materiały z wydarzeń. Rynek filmowy zmierza w stronę elastyczności i mniejszych, dynamicznych form, na co my również mocno stawiamy.
Co wyróżnia Kraków Sport Film Fest na tle innych imprez i dlaczego warto wziąć w nim udział?
Przede wszystkim nasza lokalizacja – Stadion Wisły. To nietypowa, wręcz unikalna przestrzeń na budowę kinowego miasteczka, zupełnie inna niż tradycyjne sale kinowe. Dodatkowo stawiamy na wyjątkowych gości i niepowtarzalną atmosferę. W tym roku gościmy legendy takie jak Eddie „The Eagle” Edwards – brytyjski skoczek narciarski, którego niezwykła determinacja i dążenie do marzeń stały się inspiracją dla wielu. W programie mamy też fantastyczne sportsmenki, które udowadniają, że ciężka praca prowadzi na szczyt. Nie zabraknie również sportów motorowych z udziałem Kacpra Sztuki czy Kuby Matulki, który podczas specjalnych spotkań z młodzieżą poruszy temat bezpieczeństwa na drodze.
Wydaje się, że festiwal oferuje coś ciekawego nie tylko dla zagorzałych fanów sportu, ale dla każdego poszukiwacza dobrych emocji.
Dokładnie tak. Oprócz wspomnianego Eddiego Edwardsa i sportowców sportów motorowych, mamy w programie sekcje poświęcone m.in. kulturze i sztuce. Gościć będziemy Kubę Matulkę oraz Jacka Cygana i Natalię Rybę z RMF Classic, którzy opowiedzą o sporcie w nieco lżejszym, edukacyjnym tonie. Pojawią się także ikony piłki nożnej, jak Grzegorz Mielcarski czy eksperci tacy jak Radosław Gilewicz Michał Okoński, którzy podzielą się kulisami wielkiego futbolu w niezwykle wciągający sposób.
Jak wyglądała kwestia pozyskiwania sponsorów i partnerów przy tej edycji festiwalu?
Organizacja pierwszej edycji nigdy nie jest łatwa. Każdy, kto tworzy projekt od zera, wie, że najtrudniej jest przekonać sponsorów bez wcześniejszych słupków oglądalności czy gotowych statystyk medialnych. Mimo to spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym odzewem. Partnerzy dostrzegli w nas event z ogromnym potencjałem. Udało nam się zbudować solidną piramidę sponsorską. Oparliśmy się na dwóch filarach: wsparciu samorządowym – miasto Kraków województwo małopolskie uwierzyły w nasz projekt – oraz partnerach komercyjnych, takich jak Novotel Kraków City West, Centrum Handlowe Bonarka, Empik Bilety, Mini Melts, Amso, Łęgprzem, ale też Ruido.pl, które jest nowoczesną platformą e-commerce czy Hisense – światowego giganta w branży RTV i AGD. Widać na przykładzie tej edycji, że pole do działania i lokowania marki jest bardzo szerokie.
Czy jako główny organizator odczuwa pan przed samym startem imprezy jakieś obawy?
Kłamałbym, mówiąc, że nie ma żadnego stresu. Oczywiście, wszystko mamy dopięte na ostatni guzik, a nasz zespół jest doskonale przygotowany. Przy tak dużych projektach zawsze jednak pojawiają się nieprzewidziane wyzwania logistyczne, które trzeba rozwiązywać na bieżąco. Najbardziej liczymy jednak na frekwencję i to, aby stadion przez te cztery dni tętnił życiem. Jesteśmy gotowi na każde wyzwanie i wierzymy, że tegoroczna edycja zapisze się w pamięci uczestników na długo.