Patryk Stec: Skąd bierze się tak duże zaangażowanie społeczności wokół Widzewa?
Krzysztof Sikora: To zasługa niezwykłej więzi, która budowała się przez lata. Wielkie sukcesy Widzewa z lat 80. i 90. stały się częścią rodzinnych historii, wspomnień i opowieści przekazywanych kolejnym pokoleniom. To właśnie ta historia sprawiła, że jesteśmy klubem o zasięgu ogólnopolskim – na nasze trybuny regularnie przyjeżdżają kibice z całej Polski, co doskonale widać po naszych danych sprzedażowych. To piękny, pokoleniowy przekaz. Ale same sentymenty to dziś za mało. O to zaangażowanie trzeba dbać z ogromnym szacunkiem i zarządzać nim w nowoczesny sposób, łącząc serce do sportu z mądrą analityką.
Jak dziś korzystacie z danych i Big Data?
Dane pomagają nam po prostu lepiej zrozumieć naszych kibiców. Dzięki temu nie działamy w ciemno, ale wyciągamy precyzyjne wnioski – tzw. insighty – które są bezcenne dla naszych partnerów. Bardzo zależy nam na tym, by nasi sponsorzy faktycznie realizowali swoje cele biznesowe, a nie tylko „kupowali reklamę”. Żeby robić to dobrze, śledzimy rynkowe trendy i na bieżąco testujemy nowe możliwości. Obecnie mój zespół nie wyobraża sobie pracy bez wsparcia narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, które, dają nam czas, by skupić się na tym, co w sprzedaży najważniejsze – na budowaniu relacji z drugim człowiekiem.
Co dziś najmocniej przyciąga sponsorów do Widzewa?
Myślę, że jest to chęć przynależności do bardzo zgranej i lojalnej społeczności. Naszym oczkiem w głowie jest Widzewski Klub Biznesu. To projekt, z którego jestem niezwykle dumny, bo zrzesza już ponad 150 firm, które chcą ze sobą realnie współpracować. Działamy tu trochę jak organizacje typu Business Centre Club. Organizujemy ponad 20 spotkań rocznie – od tych typowo integracyjnych po duże formaty merytoryczne, jak Kongres Samorządowy czy Konferencja Moneyball. Tworzymy przestrzeń, w której przedsiębiorcy czują się dobrze, ufają sobie i po prostu chcą razem robić biznes w czerwono- biało-czerwonych barwach.
A gdy do klubu przychodzi marketingowiec dużej firmy – jakie są dziś największe atuty Widzewa?
Rozmowę zawsze zaczynamy od ludzi. Największym kapitałem Widzewa jest absolutnie wyjątkowe zaangażowanie naszych kibiców. To oni są naszymi najwierniejszymi ambasadorami, żyją klubem każdego dnia i wspierają go całym sercem. Ta szczera pasja przekłada się na konkretne liczby – świetną oglądalność i najwyższe lokaty w rankingach widoczności. Choć dla wielu marek potężnym argumentem jest sam ekwiwalent medialny, w którym plasujemy się w górnej części tabeli, to ostatecznie decyduje niesamowita atmosfera naszego stadionu. Od lat brakuje na niego karnetów, co tworzy pewną aurę wyjątkowości, do której każdy chciałby dołączyć. My ze swojej strony robimy wszystko, aby tej wartości dostarczać z każdym rokiem jeszcze więcej.
Czego dziś najbardziej brakuje Widzewowi pod względem infrastruktury?
Zależy nam, żeby Serce Łodzi tętniło życiem przez cały tydzień, a nie tylko w dni meczowe. Oczywiście większa pojemność trybun byłaby wspaniała, ale równie mocno potrzebujemy dodatkowych przestrzeni, w których ludzie mogliby się po prostu spotykać – miejsc konferencyjnych czy rozrywkowych. Chcielibyśmy, aby obiekt na stałe wpisał się w miejską popkulturę, tak jak ma to miejsce na najlepszych europejskich arenach. To z kolei naturalnie otwiera drogę do znalezienia partnera tytularnego dla stadionu, nad czym już pracujemy i analizujemy potencjalne scenariusze. Świetnym i inspirującym wzorem jest tu Spotify Camp Nou, gdzie partner stał się prawdziwą częścią życia kibiców.
Gdzie widzisz dziś największy potencjał wzrostu przychodów Widzewa?
Poza pierwszą drużyną mocno stawiamy na wsparcie sekcji kobiecej i naszej prężnie działającej Akademii. Wielkim powodem do radości będzie oddanie Widzew Training Center w Bukowcu pod koniec tego roku. Staramy się też podchodzić z dużą innowacyjnością do merchandisingu, bo wiemy, że kibice chcą z dumą nosić nasze barwy. Świetnie przyjęła się kolekcja z motywem Feniksa, przy której tworzeniu wspieraliśmy się kreatywnie sztuczną inteligencją.
Jak dziś wykorzystujecie AI w działalności komercyjnej?
AI to nasz codzienny asystent. Oprócz tych stricte sprzedażowych i analitycznych narzędzi, używamy modeli takich jak ChatGPT, Gemini czy Claude chociażby do researchu. Ale technologia sama w sobie to nie wszystko; to narzędzie, z którym trzeba umieć mądrze współpracować. Właśnie dlatego bardzo dbamy o ciągły rozwój. Sam z dużą chęcią uczestniczę w programie „Umiejętności Jutra AI 3.0”. W świecie sportu AI jest obecne od analizy zawodników po działy komercyjne – nowoczesne technologie to po prostu teraźniejszość, z którą trzeba się zaprzyjaźnić.
Czy współczesny klub sportowy może dziś funkcjonować bez silnego działu marketingu i komercji?
Absolutnie nie. Sport niesie wspaniałe, romantyczne emocje, ale żeby te emocje chronić i rozwijać, klub musi funkcjonować jak dobrze ułożona korporacja. Pamiętam sytuację w GKS-ie Katowice po spadku do II ligi (2019 rok), gdy zrezygnowano z działu marketingu, co wywołało w środowisku ogromne zdziwienie. Dziś to niewyobrażalne. Mamy wielką rzeszę kibiców i odpowiedzialność za to, jak ten potencjał wykorzystamy. Sponsor przecież nie przyjdzie do nas z milionem złotych w ciemno. Najpierw to my musimy wykonać rzetelną pracę, udowodnić nasz profesjonalizm, zbudować twarde argumenty biznesowe, ale przede wszystkim – wykreować atmosferę zaufania i stworzyć dla partnerów odpowiednią wartość.
Gdzie za pięć lat ma być komercyjnie Widzew?
W tak dynamicznie zmieniających się czasach, trudno określić precyzyjne linie na pięć lat do przodu. Dla mnie najważniejsza jest konsekwencja i poczucie bezpieczeństwa – tworzenie stabilnego projektu, który poradzi sobie z wszelkimi rynkowymi wyzwaniami. Moim nadrzędnym celem jest to, by nasza praca komercyjna wspierała klub w tym, co najważniejsze: dawaniu kibicom poczucia dumy i przywróceniu tych pięknych emocji, którymi trybuny żyły w latach 80. i 90.. Po prostu chcemy iść mądrze do przodu.
Na ile obecna sytuacja sportowa wpływa na rozmowy ze sponsorami?
Sport ma to do siebie, że wyniki potrafią przypominać sinusoidę emocji, więc naturalnie ma to pewien wpływ. Niektóre firmy wolą wstrzymać oddech i poczekać na to, co przyniesie koniec sezonu. Ale z drugiej strony, to dla nas niezwykle budujące, jak wielu partnerów przychodzi do nas i deklaruje, że chce zostać na pokładzie bez względu na obecną sytuację. To najlepszy dowód na to, jak wielką wagę ma społeczność i prawdziwa marka klubu. Obserwując choćby to, jak niesamowicie radzą sobie Ruch Chorzów czy Wisła Kraków pod kątem zainteresowania na zapleczu, widać, że wielkie marki zawsze potrafią generować olbrzymi zasięg. Chociaż oczywiście, wszyscy pracownicy i sympatycy Widzewa doskonale wiedzą jedno – miejsce Widzewa jest Ekstraklasie.