Co dalej z umową z Nike?
Z końcem roku kończy się umowa Nike’a z PZPN i dużo wskazuje na to, że nie zostanie ona przedłużona. Kolejne stroje reprezentacji są bardzo odtwórcze i raczej nie spodobały się publice. A może to właśnie fakt, że zapewne to koniec tej współpracy, spowodował, że amerykański gigant zaproponował nam takie, a nie inne koszulki. Może gdyby ważyły się losy kolejnego dealu, koszulki wyglądałyby lepiej?
Umowa z Nike wygasa na koniec 2026 roku, a to czy będzie ona przedłużona myślę, że jest już postanowione. Moim zdaniem nowym producentem technicznym będzie Adidas – byłbym bardzo zaskoczony jeśli było by inaczej. Nike na pewno podpadł nie tylko kibicom, ale z moich informacji wynika jasno, że również PZPN nie jest usatysfakcjonowany warunki i charakterem współpracy. W obliczu pięknych koszulek czy to Reprezentacji Norwegii czy USA, a nawet zeszłorocznych sztosów od Finlandii (co ciekawe w niższej grupie od nas) można odnieść wrażenie, że amerykański gigant polski rynek piłkarskie kompletnie olewa. Gdyby tak zastanowić się głębiej to nawet w polskiej piłce Nike ubiera coraz mniej klubów, a nowych na horyzoncie nie widać…
Podobnego zdania jest Filip Nosel z Football Thrift Shop.
Oczywiście Nike nie zostanie. Mam nadzieję, że kolejną firmą ubierająca polską kadrę będzie Adidas, który przykłada się indywidualnie do projektów nawet mniej medialnych reprezentacji.
Co sądzą o jej wyglądzie?
Największym grzechem Nike’a wydaje się fakt, że nie zostaliśmy potraktowani poważnie. Zaproponowano Polakom kolejny bardzo generyczny wzór, podobny do tych z poprzednich lat. Z zazdrością możemy spoglądać m.in. na koszulki Francuzów, które są naprawdę piękne, nie wspominając już o nacjach, które ubiera Adidas. Tutaj koszulki Jamajki, Chile, Meksyku czy nawet Włoch wyglądają świetnie. A nasza znowu jest prosta – biały strój, ledwo widoczny wzór, czerwony pasek pod pachą. Nie jest to brzydka koszulka, ale jej grzechem jest to, że jest bardzo podobna do poprzednich.
Technologicznie Nike plasuje się na najwyższej półce obok Adidasa, Pumy czy Macrona – tu jakość jest pewniakiem. Nike, jak zwykle, daje kibicom wybór: tańszej wersji Stadium i autentycznej, meczowej Authentic. To duży plus. A design? W gąszczu hejtu na koszulki Reprezentacji Polski natknąłem się na trafny komentarz: kto je wybrał i zaakceptował? Na ile PZPN mógł naciskać na Nike, a na ile umowa narzuca ograniczenia? Domowa nie porywa, ale wyjazdowa na pewno przykuwa wzrok – motyw orlego gniazda i piór powraca. Przypomnijmy, że poprzednio Nike sprzedało podobny wzór Malezji na lata 2022-2024, identyczny z naszymi rękawami. W 2024 internet też wydał negatywny wyrok, a koszulki i tak sprzedawały się nieźle – zwłaszcza z numerami, namesetami i patchami, które nadały im charakteru w pełnym brandzie. W KitsUp wkrótce planujemy recenzję koszulki na żywo i ocenimy detale. Na razie nie wygląda to obiecująco – nic dziwnego, że kibice tęsknią za Adidasem i nostalgicznymi czasami medali na MŚ.
Te koszulki mi się nie podobają. Są bardzo „zwykłe”, nie ma żadnego efektu wow. Projektanci Nike poszli po najmniejszej linii oporu. Nike broni się jedynie jakością najwyższych wersji, ale przy obecnych cenach, mało kto będzie mógł sobie na nie pozwolić. Wyjazdówki są lepsze, ale nie jest to ani odkrywczy, ani nowy, ani rzucający na kolana wzór.
Niewykorzystany potencjał symboli
Polska reprezentacja ma coś, czego zazdrościć mogą nam inni – jeden z najmocniejszych i najbardziej rozpoznawalnych symboli w Europie. Orzeł to nie jest zwykłe logo. To godło, które niesie historię i emocje. Problem w tym, że w projektach koszulek od lat jest on traktowany zachowawczo, wręcz asekuracyjnie.
Zamiast budować wokół niego całą opowieść, sprowadza się go do małego detalu na piersi. A przecież aż prosi się o więcej. Struktury materiału inspirowane piórami, odważniejsze graficzne interpretacje – to wszystko mogłoby nadać koszulce charakteru, którego dziś zwyczajnie brakuje.
W efekcie dostajemy produkt poprawny, ale pozbawiony duszy. A przy takim potencjale symboliki to chyba największe rozczarowanie.
Oderwanie od kibiców
W całej tej historii najbardziej zastanawia jedno: dla kogo właściwie są projektowane te koszulki?
W erze social mediów, gdzie kluby i federacje coraz częściej angażują społeczność w proces tworzenia – poprzez teasery, głosowania czy przemyślane kampanie – polski Nike lub federacja zdaje się funkcjonować z daleka od tego. Premiera koszulki nie jest wydarzeniem. Nie budzi emocji, chyba, że negatywne. Przechodzi raczej bez większego echa lub kończy się falą krytyki.
To pokazuje szerszy problem: brak dialogu z kibicami. Bo nawet jeśli nie każdy projekt musi się wszystkim podobać, to kibice chcą czuć, że są częścią tego procesu. Że ktoś bierze pod uwagę ich wrażliwość, historię, przywiązanie do barw.
Dziś tego nie ma. Jest produkt, który pojawia się nagle i równie szybko znika w dyskusji sprowadzonej do „ładna czy nie”. A to zdecydowanie za mało, jak na symbol narodowej drużyny.
Marketing reprezentacyjnej koszulki
Nie ma mody na reprezentacyjny trykot. W trakcie turniejowego szaleństwa kibice kupują koszulki, ale na co dzień nie jest ona dobrze wypromowanym produktem, który byłby widoczny na ulicach. Teraz jednak kadrowy t-shirt jest tylko czymś premium dla bogatych. Jej cena przeraża, bo kosztuje w sklepie Nike aż 689,99 zł (domowa i wyjazdowa). To kwota przy której trudno o masowość.