Prezes i właściciel Wisły Kraków, Jarosław Królewski, miał jasne stanowisko – ekipa nie przyjedzie do Wrocławia.
Krótko, raz jeszcze. Jutrzejszy mecz się nie odbędzie. Nasi zawodnicy i sztab pozostają w Krakowie i nie wezmą w nim udziału. Od wczoraj otrzymuję od wielu kibiców z Wrocławia wiadomości ze słowami wsparcia, rozsądku i chęci powrotu do normalności. Wiem, że wśród Was jest wielu ludzi, którzy potrafią spojrzeć na tę sytuację racjonalnie – i za to dziękuję. Spędźcie ten weekend z rodzinami. Szanujcie swój czas i nie pozwólcie, by ktoś wykorzystywał Wasze emocje. Próbowaliśmy wszystkiego. Wiele osób od wczoraj pracowało nad rozwiązaniem tej sytuacji: nad przeniesieniem meczu, poszanowaniem sponsorów, integralności rozgrywek, możliwością mediacji oraz weryfikacją dostępnych środków prawnych. Zaoferowałem nawet Prezesowi PZPN pokrycie kosztów przeniesienia spotkania oraz wzięcie na siebie odpowiedzialności finansowej związanej ze zmianą terminu.
Krótko, raz jeszcze.
Jutrzejszy mecz się nie odbędzie. Nasi zawodnicy i sztab pozostają w Krakowie i nie wezmą w nim udziału.
Od wczoraj otrzymuję od wielu kibiców z Wrocławia wiadomości ze słowami wsparcia, rozsądku i chęci powrotu do normalności. Wiem, że wśród Was jest wielu…
— Jarosław Królewski (@jarokrolewski) March 6, 2026
Śląsk Wrocław – Wisła Kraków. Jak wyglądała transmisja?
Najpierw w studio prowadzący Maciej Barszczak rozmawiał z ekspertami – Grzegorzem Mielcarskim, który miał komentować to spotkanie z Mateuszem Borkiem, a także z Bogdanem Zającem i Kazimierzem Węgrzynem. Telewizja pokazała następnie sondę z kibicami pod stadionem, którzy wypowiadali się na temat sytuacji. Część z nich uważała, że wszyscy kibice powinni wejść na stadion, niektórzy uznali, że to problem Wisły Kraków, zaś inni uważali, że najważniejsze jest bezpieczeństwo na stadionie i to dobra decyzja, aby nie wpuścić kibiców gości.
Potem mogliśmy oglądać rutynowy wywiad przed meczowy z trenerem Ante Simundzą.
To nie jest normalna sytuacja, to co się dzisiaj wydarzy. Czy przeżył pan coś podobnego? – pytał dziennikarz TVP Sport trenera Śląska Wrocław, Ante Simundzę. Jak odpowiedział?
– To jest mój pierwszy raz w życiu. Tydzień był normalny, szykowaliśmy się normalnie. Informacja o tym, że Wisła nie przyjedzie przyszła w ostatnim dniu. Plotki to zupełnie co innego. Przygotowywaliśmy się normalnie do tego meczu, dzisiaj też tak się szykowaliśmy normalnie. To nowe doświadczenie, nic łatwego. Musieliśmy przygotować plan A, B, a nawet C. Potrzebowaliśmy chwilę czasu, nie jest to łatwe, ale musieliśmy to zrobić. W piłce chodzi o kibiców i fanów. Bezpieczeństwo kibiców jest ważne i muszą się cieszyć meczem niezależnie od sportu. To jest dla mnie najważniejsze na stadionie
Piłkarze rozgrzewali się na murawie w tle, a w studiu trwała dyskusja. Eksperci zgodnie uznali, że to był zły dzień dla polskiej piłki. Potem piłkarze wyszli z tuneli wyprowadzani przez sędziów – zupełnie tak jak w przypadku każdego spotkania. Zabrakło jednak zgodnie z zapowiedziami zespołu Mariusza Jopa. Ciekawą sceną była prezentacja składów, a w sumie to jednego składu. Realizator pokazał tak jak zwykle jedenastkę Śląska Wrocław, a w przypadku Wisły, zgodnie z wydarzeniami, zobaczyliśmy pustą planszę z boiskiem i napisem „Wisła Kraków”.
Potem zgodnie z regulaminem czekaliśmy 15 minut, aż sędzia Tomasz Kwiatkowski odgwizdał koniec spotkania.
Sędziowie na boisku, piłkarze Śląska na boisku… piłkarzy Wisły nie ma.
🔴📲 Oglądaj online studio z meczu, którego nie będzie… ▶️ https://t.co/y2hgcasDB0 pic.twitter.com/4qAFChzsNz
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 7, 2026
Po meczu arbiter udzielił wywiadu telewizji TVP Sport, gdzie opowiedział o kulisach tej sytuacji.
Jedyną kontrowersją jest to, że ten mecz się nie odbywa i wszyscy żałujemy. Musieliśmy zachować wszystkie procedury, bo gospodarz był gotowy do meczu. Użyliśmy trzech gwizdków, w tym tego ostatniego, kończącego ten mecz. Nasza praca teraz ograniczy się do wysłaniu protokołu. Napiszemy w nim, że mecz się nie odbył z powodu braku drużyny gości, ale bez wyniku. O tym już nie decydujemy. My zrobimy na pewno jednostkę treningową, bo tak jak zawodnicy potrzebują treningów, tak samo my tego potrzebujemy. Cała sytuacja jest niecodzienne, może kiedyś raz się taka sytuacja wydarzyła w mojej karierze, ale w ostatnich latach takiej sytuacji nie miałem i nie będę jej raczej wspominał pozytywnie.
Ostatecznie na stadionie mecz rozegrali juniorzy Śląska Wrocław, a potem pierwsza drużyna odbyła jednostkę treningową.

Jak zareagował na tę sytuację PZPN?
Głos zabrał Cezary Kulesza, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, który napisał w oświadczeniu, że nie akceptuje presji ze strony Wisły Kraków, ale również niewpuszczenia kibiców gości ze strony Śląska. Sprawa w najbliższych dniach ma być badana.
Polski Związek Piłki Nożnej wymaga od wszystkich uczestników rozgrywek przestrzegania obowiązujących regulaminów. Nie ulegnę presji ani szantażowi polegającemu na niestawieniu się na spotkaniu. Nie będę też tolerował nieuzasadnionej odmowy przyjęcia zorganizowanej grupy kibiców gości. Chcę jasno podkreślić: w tej sprawie PZPN mówi jednym głosem. Swoje stanowisko przedstawiam po konsultacjach zarówno z Prezesem Ekstraklasy, jak i Prezesem 1. Ligi. Będziemy w tej sprawie nieugięci i sięgniemy po wszelkie dostępne narzędzia, które położą kres temu procederowi.
Sytuacja jest bardzo trudna. Z jednej strony PZPN może ukarać Śląsk za nie wpuszczenie kibiców z Krakowa, zaś z drugiej Wisłę za nie stawienie się na meczu. Wygląda na to, że to dopiero początek długiego sporu wokół tej sytuacji, a sprawa może trafić do sądu.